Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

(Mk 4,26-34)
Jezus powiedział do tłumów: Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza się sierp, bo pora już na żniwo. Mówił jeszcze: Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane wyrasta i staje się większe od jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu. W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli [ją] rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.

Ty też tak masz? Patrzysz na życie wstecz i mówisz – miało być inaczej? To jest bez sensu, po co pracować, trudzić się, marzyć, planować jak i tak życie napisze swój scenariusz…

Miało być inaczej – lepiej, piękniej… Inne były plany, marzenia, pomysły na życie, na pracę itd. Polacy mieli marzenia, uczniowie mają jeszcze, a studenci są w czasie ich weryfikacji.

Ja miałem marzenia na duszpasterstwo, które inaczej się potoczyło. Bardzo mało udało mi się zrealizować z moich planów.
Patrząc na ostatnie półtora roku mogę powiedzieć jedno słowo: fatalnie…
Nie mówię takich kazań jak mnie nauczono czy jak bym tego chciał – tu mam bardzo dużo do pracy i jeszcze raz pracy…
Nie prowadzę katechezy jak planowałem i pewnie jakby tego chcieli moi uczniowie…
Wiele rzeczy, które zaczynam nie udaje mi się albo zwyczajnie i po ludzku nie wychodzą.
Tyle słabości, z którymi trzeba mi walczyć…
Mimo, że są ludzie, jest wspólnota itd. to marzyło mi się coś innego…
ale z drugiej strony cieszę się … bo właśnie w tym momencie coś odkryłem!
Nie jestem frustratem ani pesymistą – oj nie! a dlaczego? Bo odkryłem coś!
Odkryłem, że klęska czy nieudana życiowa może być błogosławiona!
Gdy odkrywasz może ze złością, że nic co planowałeś nie udało się…
Kiedy nie wyszło po raz kolejny w szkole, na studiach, w domu, w wierze…
To jest to najlepszy dzień, czas czy chwila – bo oto teraz może zacząć działać łaska i sam Bóg.
Od teraz, w końcu może On cię prowadzić!
Wyobrażam sobie w tym momencie mówiącego Boga : człowieku, całe wieki czekałem na ten moment!!!!
Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię.
Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak…
Przypomina mi się kolęda w akademikach w tamtym roku. I jedna z ostatnich osób odwiedzających – tak gdzieś już sporo po północy. Rozmowa zeszła na temat duszpasterstwa młodzieży i nagle padające słowa z ust studentki: Ojcze, potrzeba czasu, a jeszcze więcej modlitwy. Nic od razu się nie rodzi. Dobre dzieło potrzebuje czasu, potrzebuje miesięcy, a nawet lat. Ojca zadaniem jest teraz jest dużo się modlić, by to co zostało zasiane we wrześniu powoli mogło kiełkować i wybić się nad powierzchnię ziemi. To co wiele i dobre potrzebuje czasu. To co płytkie szybko się rodzi…Wtedy zbyłem te słowa, ale przypomniały mi się one dopiero teraz przy lekturze ewangelii. I zobaczyłem to małe ziarno zasiane przed miesiącami, które jest teraz dla mnie największym skarbem. I chociaż inaczej sobie to wyobrażałem to nie pozwolę za żadne skarby wypuścić tych, których mi Bóg podesłał. Nie oddam ich za żadne skarby. Są oni jak skarb (najcenniejszy skarb) zakopany w ziemi, który ma przynieść wiele dobra i wiele owoców w przyszłości. Nie teraz ale właśnie za kilka lat!
Przypomina też mi się rozmowa z młodym człowiekiem. Przez innych skreślony i nawet nie mogący się wytłumaczyć. W życiu, w szkole itp. miejscach kręci jak się tylko da, ale po krótkiej rozmowie zobaczyłem w nim właśnie to ziarno zasiane w sercu. Dawno nie widziałem  w człowieku takiej tęsknoty za normalnością, akceptacją, szacunkiem. Ziarno już zasiane – nam trzeba czekać! Jak to powiedział mi jeden człowiek na kolędzie: Ojcze, dajmy czas czasowi! Wiedział co mówi, bo sam musiał sobie dać czas wychodząc z nałogu. Dziś wie, że ten czas jest ważny. Nic co piękne nie rodzi się od razu! Piękne rzeczy powstają latami, wiekami!
Co zrobić by umieć czekać?
Co zrobić, by zobaczyć sens czekania i zobaczyć owoce swojego życia?
Z podpowiedzią przychodzi nam psalm 1.
To opowieść o drzewie zasadzonym nad płynącą wodą.
To jest recepta na depresję, by nie wypalić się i stracić sens czegokolwiek potrzeba tylko jednego.
Trzeba zapuścić korzenie nad płynącą wodą.
Gdzie jest woda, tam jest życie, a życie to Bóg!
Zapuścić korzenie, swoje życie w Bogu.
Powierzyć Jemu swój los i odkryć w Nim swój sens!
Błogosławione jest to odkrycie bezsensu, bo od teraz może (jeżeli tylko tego zapragnę) zacząć działać On – Woda Żywa – Bóg!
Wybieraj! Ja już wybrałem! I zobaczyłem co jest najważniejsze w życiu i Kto! Wiem, że warto czekać!
A dla czekających Bóg daje obietnicę, która już dziś zaczyna się spełniać (w moim życiu już się zaczęła).
(Ez 17,22-24)
Tak mówi Pan Bóg: Ja także wezmę wierzchołek z wysokiego cedru i zasadzę, z najwyższych jego pędów ułamię gałązkę i zasadzę ją na górze wyniosłej i wysokiej. Na wysokiej górze izraelskiej ją zasadzę. Ona wypuści gałązki i wyda owoc i stanie się cedrem wspaniałym. Wszystko ptactwo pod nim zamieszka, wszystkie istoty skrzydlate zamieszkają w cieniu jego gałęzi. I wszystkie drzewa polne poznają, że Ja jestem Pan, który poniża drzewo wysokie, który drzewo niskie wywyższa, który sprawia, że drzewo zielone usycha, który zieloność daje drzewu suchemu. Ja, Pan, rzekłem i to uczynię.