Tagi

, , , , , , , ,

Bóg. Taki inny. Czasem po ludzku nie logiczny. Bawi się z celnikami i grzesznikami. A potem mówi dziwaczną przypowieść. Opowiada o swoim marnotrawstwie.

Młodszy syn chce i mówi to prosto w twarz ojcu, by umarł. Tego czego chce to jego śmierci. Majątek, który bowiem żąda można odebrać tylko po śmierci. Ojciec daje mu to co dla niego przypada, a ten wyruszywszy w daleki świat wszystko traci. Jest skończony i bez szans na jakąkolwiek poprawę. On się nie pogubił, ale wszedł w taki stan, z którego nie ma już żadnego powrotu. Staje się gorszy niż świnie, bo nawet nie może jeść ich pokarmu. Znalazł się na samym dnie. Stracił wszystko. I nagle zaczyna kombinować. Chce wrócić do domu. Ale tu nie ma mowy o nawróceniu. On chce tam wrócić, by mieć coś zjeść. Tak daleko upadł, że nawet nie chce być synem, a niewolnikiem. Układa sobie wierszyk i idzie w stronę domu. I dzieje się coś co dla mnie jest szaleństwem. W granicy miejscowości widzi swego tatę! Co to oznacza? Tata cały czas – dzień i noc, upał i zimno, słońce i deszcz – czekał na swojego syna – on wiedział, że wróci… a gdy wraca to on poważny człowiek, podnosi kiecę i biegnie w stronę swojego dziecka. Nie pozwala dokończyć wyuczonych słów, ale woła sługi i każe zabić utuczone cielę i ogłasza święto. Daje mu pierścień (symbol synostwa i tego, że spadek należy do niego), sandały (symbol wolności) i szatę (symbol władzy). Nie dość, że mu przebaczył to jeszcze raz chce dać mu majątek, czyni go wolnym (może sobie robić co chce) to jeszcze to on będzie władał majątkiem i zagrodą rodzinną. Daje mu znać, że nic się nie stało i tak jak zawsze jest i będzie jego umiłowanym synem. Drugi syn (choć tak samo kochany) tak jak ja czasem – nie rozumie tego.

To jest Bóg i jego logika! On cały czas mówi: nic się nie stało, nic się nie zmieniło – zawsze cię kocham!

Rozpoczynam dziś rekolekcje parafialne i szkolne w Gdyni właśnie z takim słowem. To idealny wstęp do tego, by na nowo uwierzyć w Boga! Proszę was o modlitwę, by Duch Św. otwierał serca tutejszych mieszkańców, by doświadczyli prawdziwego Boga!

 

(Łk 15,1-3.11-32)
W owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie. Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się. I zaczęli się bawić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego. Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedzał ojcu: Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę. Lecz on mu odpowiedział: Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął a odnalazł się.