Tagi

, , , , , , ,

Najczęściej, gdy mówimy o Bogu to mamy na myśli Ojca. Nie jest to dla nikogo nowość – Bóg Ojciec! A czy wyobrażałeś sobie kiedyś Boga – jako Mamę? Ja nie, ale gdy trafiłem na fragment w księdze proroka Ezechiela – wtedy zrozumiałem: BÓG TEŻ JEST MAMĄ! 

To mówi Pan Bóg: „Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę miał o nie pieczę. Jak pasterz dokonuje przeglądu swojej trzody, wtedy gdy znajdzie się wśród rozproszonych owiec, tak Ja dokonam przeglądu moich owiec i uwolnię je ze wszystkich miejsc, dokąd się rozproszyły w dni ciemne i mroczne. Wyprowadzę je spomiędzy narodów i zgromadzę je z krajów, sprowadzę je z powrotem do ich ziemi i paść je będę na górach izraelskich, w dolinach i we wszystkich zamieszkałych miejscach kraju. Na dobrym pastwisku będę je pasł, na wyżynach Izraela ma być ich pastwisko. Wtedy będą one leżały na dobrym pastwisku, na tłustym pastwisku paść się będą na górach izraelskich.

Ja sam będę pasł moje owce i Ja sam będę je układał na legowisko, mówi Pan Bóg. Zagubioną odszukam, zabłąkaną sprowadzę z powrotem, skaleczoną opatrzę, chorą umocnię, a tłustą i mocną będę ochraniał. Będę pasł sprawiedliwie”.  (Ez 34,11-16)
 

Na ten fragment biblijny natrafiłem już kilka dobrych tygodni, bo w uroczystość Serca PJ. Nie wiedziałem wtedy, że coś może mnie tego dnia jeszcze zaskoczyć, a wręcz rozłożyć na łopatki. Już po pierwszych słowach spostrzegłem, że będzie to piękny fragment i na pewno pociągnie mnie do dłużej, a może nawet i głębszej refleksji – nie wiedziałem, że aż tak.

Bóg opowiada o sobie, że jest nie tylko pasterzem, ale przede wszystkim tym, który szuka zagubionych owiec. To On chodzi wokół pastwiska i nadgania te owce, które zaszły za daleko. On jest odpowiedzialny za każdą z nich. Jego pasterzowanie jest niezwykłe, bo chce On sprowadzić wokół siebie wszystkich. Szczególne miejsce zajmują ci, którzy się zagubili – On znajdując ich uwalnia od tego, co może ciążyć na nich ze względu na grzeszne życie. Dlaczego chce wszystkich zgromadzić? Bo On ma najlepsze pastwisko i chce dać owcom swym to co ma najlepsze. Nie szykuje czegoś na później. Już teraz chce dać to co najsmakowitsze, najwytrawniejsze!

I tu zaczyna się akcja, która mną wstrząsnęła! Bóg mówi, że On sam będzie pasł swoje owce i układał je na legowisko. Takie zwyczajne – niezwyczajne słowa. Kto daje jeść i kto kładzie do łóżka małe dzieci? – a my przecież wobec Boga wszyscy jak małe dzieci! No mama. Tak od razu pojawił mi się taki obraz mamy biorący w ramiona swoje dziecko i układające je do snu – może nawet opowiadając jeszcze jakąś z dobranocek.

Bóg, jak mama nie dosyć, że daje mi to co najlepsze, karmi mnie tym co ma najsmakowitsze – to bierze mnie w ramiona i kładzie do snu i po cichu do ucha mówi – kocham Cię! Tyś jest mój Syn umiłowany, jedyny, niepowtarzalny. Nie muszę się niczego bać, bo On (Bóg-Mama) jest przy mnie. To jest na ten moment najpiękniejszy obraz Boga!

I dalej ten obraz – gdy się zgubię, On będzie mnie szukał (wołał po imieniu jak mama na obiad)… Jak się skaleczę, poobijam – to On mnie opatrzy i zawsze, ale to zawsze będzie przy mnie. W takiego Boga wierzę i wierzyć chcę!

Może Rembrandt malując swój ostatni obraz w życiu „Powrót syna marnotrawnego” miał na myśli tylko ten fragment z ewangelii, ale może kiedyś też czytał Ezechiela, bo zobaczymy ręce ojca – to ma on jedną męską- ojcowską, a drugą delikatną-matczyną.

PS. Mam nadzieję, że pisząc moją refleksję na ten temat nie popełniłem żadnej herezji czy też błędu teologicznego. Gdybym jednak napisał coś nie tak to już na początku proszę o korektę i poprawienie mnie.