Tagi

, , , , , , , , ,

Bóg kocha Ciebie

Miał być wpis o katechezie i o tym co się na niej dzieje, ale będzie o czymś innym dzisiaj. Bóg mnie rzeczywiście lubi albo i nawet kocha? Oprócz tych podstawowych sytuacji, gdy to odkrywam to jest jeszcze jedna sfera, która pozwala mi to odkryć – to są te momenty kiedy Bóg pokazuje mi jak bardzo mnie kocha i robi to jak jakiś „zakochaniec” zakochany po uszy. On za każdym razem pokazuje mi to w inny sposób i robi to niezwykle fantastycznie…

O tym, że modlitwa to rozmowa z Bogiem to wiem o tym doskonale. Stale się tego uczę – jak rozmawiać z Bogiem. To, że on moich modlitw wysłuchuje to też wiem – bo się niejednokrotnie przekonuje. Kiedyś (to tak niezbyt jako wzór do postępowania) zrobiłem sobie zakład z Nim, albo może lepiej powiedzieć poprosiłem, by mi pokazał, że rzeczywiście jest. Dwa razy brakowało, że sie spóźnię i to sporo do szkoły na lekcje – więc wychodząc z klasztoru tak się modliłem:

Panie Boże jak jesteś i mnie słyszysz to proszę podrzuć mi jakiś samochód. Proszę natchnij dobrym pragnieniem jakiegoś kierowcę, by mnie podrzucił do szkoły, bo jak się spóźnię to będzie kiepsko

I ku mojemu zdziwieniu na dwa razy gdy tak się modliłem najwyżej do minuty później zatrzymywał się samochód, odsuwała się szyba i padało pytanie: podwieźć ojca do szkoły? Trzeci raz bałem się już tak modlić…

Dziś kiedy wyszedłem z domu do szkoły. Nie za późno, ale też nie za wcześnie. Szedłem sobie spokojnie i nagle zrodziło się w moim sercu takie pragnienie modlitwy, ale takiej bardzo intymnej i nagle gdzieś z serca wyrwało mi się zdanie: Jezu, kocham Cię! I nagle w tym samym momencie zatrzymuje się samochód, odsuwa się szyba i pada pytanie: podwieść ojca do szkoły? Dla mnie to był jasny znak od Boga, który jakby chciał mi powiedzieć, że też mnie kocha. Dlaczego? Jezus o tym zaświadczył, kiedy powiedział, że jak pokochamy Boga to o cokolwiek Go poprosimy (już nie musi być nawet to zgodne z Jego wolą) to On nam to spełni. Później dał mi łaskę 3 różnych – innych ale niesamowitych lekcji – rozmów o Bogu, życiu i powołaniu. Wracałem ze szkoły z radością i pod nosem cały czas mówiłem: Kocham Cię Jezu…