Tagi

, , ,

Wiara to nie jest stanie w miejscu. Tak sobie dziś wykminiłem, że Bóg uwielbia „Bożych ADHDowców”, którzy nie mogą ustać spokojnie w miejscu. Tacy niepoprawni. Tacy nieogarnięci. Tacy wykraczający wszelakie ramy, a jednak najbardziej ukochani przez Boga. Niecierpliwi, czasem zachowujący się jak tchórze, zbuntowani na los i Stwórcę – otóż tacy tam gdzieś daleko (czasem poza murami postawionymi przez ludzi Kościoła) spotykają Go najbliższej i doświadczają najmocniej. Takim kimś był mój ulubiony bohater ze Starego Testamentu – Jonasz – jak to mawiają moi kochani młodzi – hodowca ogórków.

Jonasz to człowiek, który ucieka przed Bogiem, a tak naprawdę ucieka przed samym sobą. Chce schować się w Tarszisz, które jest symbolem miejsca gdzie nie ma Boga. Już w pierwszych zdaniach jego historii czytamy, że zszedł w dół ( po prostu upadł), a dokonało się to przy porcie. Niżej już upaść nie mógł. Uciekając przed Bogiem i sobą stoczył się na samo dno. To taki człowiek – jak wielu z nas – gdy uciekając od wymagań, a może od problemów (sytuacji bez wyjścia) stacza się na samo dno. Uciekając, chcąc zapomnieć o bólu wchodzi w jeszcze gorsze problemy.

Ale jest to też historia o Bogu, który szaleje za Jonaszem. Nie wątpi w niego. Kiedy Jonasz stacza się na samo dno, kiedy wędruje na samo dno morza (jakby na dno grzechu i piekła) to tam właśnie na samym dnie, doświadczając czy ocierając się o śmierć – spotyka Boga. Na samym dnie spotkał tego, od którego chciał uciec. On doświadczył i spotkał prawdziwego Boga na dnie swojego życia. Jeżeli masz teraz w życiu piekło – to zobacz przy sobie Boga, który czeka na Ciebie!

Ta księga to też historia o ludziach, którzy odeszli od Boga, ale patrząc na Jonasza przywdziewają wory pokutne i nawracają się. Jonasz głosząc nawrócenie stał się bardzo przekonywujący dla tych ludzi. Ludzie wierzą mu na słowo.

I nagle wszystko wywraca się do góry nogami. Jonasz obraża się na Boga, że wybaczył Niniwitom. Obraża się, że Bóg daruje im grzechy i daje kolejną szansę na życie. Bóg zsyła mu drzewko rycynusowe, które daje cień Jonaszowi, a potem robaczka, które te drzewko uszkadza. I Jonasz znów staje się zły. Z jednych z tłumaczeń to drzewko to ogórek. Jonasz zachowuje zupełnie nieproporcjonalnie do sytuacji. Został uratowany od śmierci, po trzech dniach wypluty z wnętrzności wieloryba, staje się świadkiem masowego nawrócenia i obraża się o to, że Bóg jest miłością, a potem obraża się na robaczka, który zjadł mu ogórka. Robi Bogu awanturę o ogórka.

Jonasz to każdy z nas!
W którym momencie jego życia się odnajdujesz?

(więcej: www.marekcssr.blogspot.com)