Tagi

, , , , , , ,

Pamiętam jak hmm to już trzy lata – będąc wtedy jeszcze świeżo wyświęconym diakonem w czasie krótkiej homilii podczas jutrzni wyszedłem ku zdziwieniu wszystkich na drabinę i zacząłem mówić…

Dziś to też powtórzyłem w Toruniu. No właśnie tak jak Zacheusz, który przełamał pewien schemat, by spotkać Jezusa. Wyszedł na drzewo, ale nim to się dokonało musiało się coś w nim zmienić. Musiał zaakceptować samego siebie i swoją małość – ponoć ludzie niskiego wzrostu są bardzo zakompleksieni. Jakaś prawda w tym jest! Zacheusz musiał dokonać w sobie niezwykłej przemiany. Gdy inni idą za Jezusem, by słuchać Jego słów – on malutki wzrostem i pewnie jeszcze do tego momentu niski duchowo wychodzi na drzewo – cóż to za obraz – mała niezdarna osoba o małych nogach i rękach próbuje wspiąć się na drzewo – by (!) zobaczyć Jezusa. Myślę sobie, że czasem trzeba mi się tak wspinać na drzewo i przełamywać schematy – by spotkać Jezusa. Trzeba mi ciągle szukać nowych jeszcze nie przetartych dróg do Boga w modlitwie, a może i nowych dróg do człowieka. Trzeba mi takiego szaleństwa, może nawet pomimo wzgardy i pośmiewiska innych, by jednak spotkać się z Bogiem.

Tak kiedyś zrobił przecież sam Bóg i przełamał utarte schematy i gdy jak powie św. Alfons – Stwórca oszalał z miłości – Jego Syn urodził się w ubogiej stajence, a umarł jak największy złoczyńca na Krzyżu. Kto mógł sobie wyobrazić i wymyślić taką drogę Boga na ziemi. Poganie w pierwszych wiekach jak malowali Jezusa na krzyżu to malowali osła zawieszonego na drzewie. Dla nich Jezus zrobił z siebie osła, pośmiewisko, bo tak skończył. Bóg posunął się tak daleko, by nas do siebie przyciągnąć. Gdyby nie apostołowie i ich szaleńczy zapał i szukanie wciąż nowych sposobów –  pewnie Ewangelia nie dotarła by tak szybko po okolicznych imperiach świata. Gdyby nie szalony pomysł i odwaga św. Alfonsa – pewnie nigdy by nie powstało Zgromadzenie Najświętszego Odkupiciela, czyli Redemptoryści. Gdyby nie szalona bł. Matka Teresa czy bł. Jan Paweł II, gdyby nie tysiące, a może nawet setki tysiące takich cichych świętych – jakby wyglądał nasz świat i nasz Kościół.

Na myśl przychodzi mi też papież Franciszek. Jak na niego patrzy świat i ludzie – również ludzi Kościoła? Wielu patrzy z podziwem, ale ilu wytyka go palcami i mówi – co on robi, jak on się zachowuje, przecież od Kościół rozwali. A co on robi? Mówi o Jezusie i przełamuje stereotypy – co wolno, czego nie wypada i wychodzi do ludzi, a oni lgną do niego, a przez  niego do Jezusa. Dlatego, że taki szalony…

Szaleństwa nam trzeba czasem, by spotkać Jezusa.

Pokonywania i przechodzenia nad utartymi schematami, by dokonać w swoim życiu niezwykłej przemiany.

I dziś może się dokonać zbawienie w twoim i moim życiu i w rodzinie, w domu, ale przede wszystkim w sercu, jeżeli tylko będzie mnie stać na szaleństwo dla Jezusa. Tylko pytanie zasadnicze czy ja chcę spotkać Jezusa i wszystko zmienić jak bohater dzisiejszej Ewangelii…?