Tagi

, , , , ,

Wczorajsze święto zmotywowało mnie do wielu refleksji, ale szczególnie jedna mi została głęboko w sercu. Tych trzech (lub bądź wie tylko Bóg ilu) przeszło cały świat, by pokonić się Bogu. Oni zrobili wszystko. Rzucili wszystko. Zostawili swój świat, by tylko znaleźć jedną prawdę swojego życia i jej się pokłonić.

Komu ja się kłaniam? Czemu lub k(K)omu poświęcam swoje życie? Czy czasem nie jestem jak błazen i pełen pośmiewiska klaun, klękający przed tymi, którzy mi klaszczą? Czy czasem nie żyję tylko po to, by ludzie o mnie coś mówili? I cały czas żyję w napięciu: co inni o mnie powiedzą…

Tak łatwo się poddaję i tak łatwo krytykuję – a czy sam robię (wszystko!!!), by było inaczej, lepiej?

Co jest moim całym światem?

Przed czym klękam?

Przed kim się kajam, by tylko zdobyć uznanie? O co walcę, żebrzę w życiu? Co jest moją Prawdą? Co jest moim Bogiem?