Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

„nigdy nie wiedziałem, że Bóg potrafi mnie kochać nawet wtedy, gdy upadnę i zgrzeszę” (fragment z listu na koniec rekolekcji)

„dlaczego są ludzie, którzy nie wierzą w Boga? Bo wcześniej ktoś im pokazał coś lub kogoś – co nie jest i nigdy nie było Bogiem, a jedynie Jego karykaturą” (gdzieś kiedyś zasłyszane na rekolekcjach)

Jest późno, a ja nadal siedzę nad dzisiejszą Ewangelią. Tyle razy ją słyszałem i czytałem i za każdym razem rodzi ona w mnie mnóstwo myśli, z którymi (przepraszam, że tylko kilkoma) chcę się podzielić.

Pierwsza myśl wiąże się z moimi, naszymi wyobrażeniami, albo raczej karykaturami Boga. Najpierw jako cudowtwórcy działającego na zasadzie: ja Mu „zdrowaśkę”, a On mi zdany egzamin lub zdrowię i nic więcej już nie potrzebuję i nie zawracam Mu swoim życiem głowy.

Inna karykatura podobna do patrzenia ludzi ówczesnych Jezusowi, a już szczególnie podobna do faryzeuszów to patrzenie przez pryzmat – jeżeli ktoś choruje to musiał zgrzeszyć – on lub ktoś mu bliski. Im większa choroba tym większy grzech musiał być popełniony. Ileż razy mówimy: Bóg cię pokarał czy w sposób infantylny: bozia skarała… A Jezus dziś mówi, że ta ślepota, która spotkała tego człowieka jest po to, by się objawiła moc Boża. My widzimy słabość i chorobę, a Bóg patrzy na to i widzi miejsce, gdzie może objawić się Jego moc. Ja widzę koniec, a dla Boga to dopiero prawdziwy początek! Kluczem do zrozumienia tej jest m.in. postać proroka Ezechiela. To wszystko co go w życiu spotkało (a spotkało go wiele nieszczęścia po ludzku) miało być znakiem dla Izraela, że jest wiarygodnym prorokiem. Choroba, zdrada małżeńska, śmierć bliskiej osoby, opuszczenie przez najbliższych – to cała litania, która miała przygotować jego samego jak i cały naród do przeżycia trudnych chwil. Znakiem, co będzie przeżywał naród izraelski miało być życie Ezechiela. Bóg zsyła na mnie różne wydarzenia (które dziś być może bolą i rodzą bunt), bym mógł być wiarygodnym znakiem.

Jezus patrzy na niewidomego i widzi więcej. On patrzy dalej. On jest światłością, a w Jego świetle życie jest prostolinijne. Spotkanie z Jezusem uwalnia, uzdrawia i daje nową perspektywę życia. Co robią uczeni w Piśmie, gdy dowiadują się o uzdrowieniu niewidomego? Wpadają w złość i wielkie oburzenie, a wręcz w ich sercu rodzi sie nienawiść. Czasem w imię możemy zabić drugiego człowieka. Dzieje się tak, gdy prawo staje się ważniejsze od człowieka.

Jak Jezus uzdrawia? On uzdrawia ślepego. W języku hebrajskim ślepota znaczy to samo co naga skóra. Na czym polegał pierwszy grzech człowieka? Adam i Ewa po raz pierwszy zobaczyli, że są nadzy. Nie dostrzegali już Boga, a siebie. Zobaczyli swoją nagość, nędzę. Ślepota jest widzeniem w sobie tylko swojej nędzy. Co więc zrobili? Ukryli się, a więc wtargnęli w mrok. Ślepota to trwanie w mroku.  Jak Jezus uzdrawia? Spluwa na ziemię. To jest akt poniżający. Czasem mamy takie doświadczenie oplucia. Czujemy się opluci przez życie. Czujemy się poniżeni przeż życie czy przez innych.  Słyszymy od innych, że jesteśmy nikim i nikim pozostaniemy. Ile raz wielu młodych ludzi słyszy takie słowa niestety od rodziców. Opluci przez tych, którzy mieli kochać.  Jezus zna to doświadczenie – sam potem będzie zdradzony, skazany i opluty przez swoim ziomków. Następnie mówi temu człowiekowi, by poszedł obmyć się w sadzawce Siloe, to znaczy Posłany. Spotkanie z Jezusem, uzdrowienie i nawrócenie wiąże się z posłaniem. Kto spotka w życiu Jezusa (chociaż raz) tak na serio – nie jest w stanie zatrzymać tego doświadczenia tylko dla siebie. Spotkanie z Jezusem zawsze wiąże się z posłaniem i apostolstwem.

Jeśli chcesz widzieć i patrzeć na świat jak Bóg – najpierw musisz Mu pozwolić napluć ci w twarz.

Jeśli ktoś pluje ci w twarz to wiedz, że to Bóg uzdrawia cię ze ślepoty, która jest w Tobie