Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Gdy patrzę na czasy apostolskie i na to co się dzieje dzisiaj – to mało widzę różnic, a bardzo dużo podobieństw. Mało co się zmieniło. Technika owszem poszła do przodu i nauka i kultura, ale człowiek i jego problemy pozostały te same. Kościół jak wyglądał na początku tak wygląda po dzień dzisiejszy. No jest jedna różnica – dziś bardzo narzekamy jak to nam jest źle. Co robił Kościół w pierwszych wiekach w momencie prześladowania? Głosił Ewangelię!

(Dz 8,1b-8)
Po śmierci Szczepana wybuchło wielkie prześladowanie w Kościele jerozolimskim. Wszyscy, z wyjątkiem Apostołów, rozproszyli się po okolicach Judei i Samarii. Szczepana zaś pochowali ludzie pobożni z wielkim żalem. A Szaweł niszczył Kościół, wchodząc do domów porywał mężczyzn i kobiety, i wtrącał do więzienia. Ci, którzy się rozproszyli, głosili w drodze słowo. Filip przybył do miasta Samarii i głosił im Chrystusa. Tłumy słuchały z uwagą i skupieniem słów Filipa, ponieważ widziały znaki, które czynił. Z wielu bowiem opętanych wychodziły z donośnym krzykiem duchy nieczyste, wielu też sparaliżowanych i chromych zostało uzdrowionych. Wielka radość zapanowała w tym mieście.

Lubimy dziś bardzo narzekać. Lubimy mówić jak to nam jest źle. Lubimy też mówić i wciąż nakręcamy się wieściami o prześladowaniach. Szczególnie to widać w Kościele. Sam to widzę po sobie i swoich kazaniach. I to dzisiejsze czytanie bardzo mnie ujęło. Słowo Boże pokazało mi jak zwykle nową rzeczywistość.

Jesteśmy w sytuacji, gdy zostaje zabity Szczepan. Wszyscy płaczą i nie mogą sobie jakoś poradzić z tym faktem. Jakby nie było mało Szaweł rozpoczyna swoje dzieło prześladowania. Wpada w szał i furię na myśl o chrześcijanach. Święty Łukasz napisze nam, że niszczy Kościół. On gdyby mógł zabił by wszystkich chrześcijan, zmieszał ich z prochem ziemi, żeby nic po nich nie zostało. Co robi ten niszczony Kościół? Co robią chrześcijanie w rozproszeniu i tak trudnym dla nich czasie? Czy protestują? Czy organizują marsze i podpisy, by ich oszczędzano? Czy może jadą do Rzymu, by tam protestować? Nie! Robią tylko lub aż jedną rzecz i to najważniejszą – głoszą słowo, głoszą Chrystusa! Filip to robi z niezwykłym rozmachem i tak, że tłumy słuchają go z uwagą i skupieniem, dlaczego – bo widzą znaki jakie czyni. Duchy nieczyste z rykiem i trzaskiem wychodzą, sparaliżowani i chromi podskakują i tańczą. Mimo tak trudnych czasów radość i wesele panuje w okolicy. Pytanie dlaczego – bo głosi się im Słowo Boże.

Jest wielu obok nas, którzy przeżywają trudny czas w swoim życiu. Może sami taki mamy. Co robić? Głosić im Słowo Boże. Jak? Słowem i znakiem. I tu nie chodzi o wielkie uzdrowienia, ale o zwykłe gesty. Może jest ktoś kto od dawna w swoim sercu ma noc, a może nawet nosi się z myślą o odebraniu sobie życia. Może ktoś jest tak udręczony życiem i problemami, że już na nic nie ma sił – to właśnie jest ten moment, by zacząć mu głosić Boga. Może jest ktoś kto już nie potrafi sam chodzić, bo jest tak zmiażdżony i przygnieciony do ziemi to jest to właśnie ten moment, by przyjść do niego i go podnieść – jednym małym, drobnym słowem pełnym dobroci, ciepła i akceptacji. Ewangelia to nie koniecznie głoszenie słów na wielkich ambonach tego świata, ale to drobny gest – uśmiech, na widok którego z krzykiem i trzaskiem uciekają duchy nieczyste. To podana ręka, która podnosi najbardziej upadłym i sparaliżowanych życiem. To jest Dobra Nowina. To czego uczą nas pierwsi chrześcijanie to właśnie tych gestów.

Jak to zrobić? Może trzeba znów wrócić i tak żyć jak pierwsi chrześcijanie. Chciałoby się tak żyć. Chciałbym tak żyć. Chcę już dziś tak żyć… Kurde, przestańmy narzekać jak to nam chrześcijanom jest źle, a wreszcie zacznimy głosić Ewangelię – i to już!