Tagi

, , , , , , , , , , ,

Tak chyba mnie nauczono, że trzeba być najlepszym. To zostało mi po dziś dzień, że zawszę chcę, by mi wszystko wychodziło. Nie lubię porażek. Zresztą kto lubi. Jako ksiądz czy katecheta w szkole często się zastanawiam czemu jest taki opór do Kościoła, do chrześcijaństwa, a wreszcie do Jezusa. Dzisiejszy fragment ewangelii rozwiał moje pytania…1712.0.jpg

(J 15,18-21)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi. Pamiętajcie na słowo, które do was powiedziałem: Sługa nie jest większy od swego pana. Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować. Jeżeli moje słowo zachowali, to i wasze będą zachowywać. Ale to wszystko wam będą czynić z powodu mego imienia, bo nie znają Tego, który Mnie posłał.

Widzę, że w ostatnich dniach Bóg bardzo mocno przemawia do mnie i dosyć bardzo dobitnie. Moją posługę często pojmuję jako przekazywanie albo lepiej mówiąć: mówienie, pokazywanie i dawanie Boga innym. Skoro więc mówię o Bogu czy też dając Go w Eucharystii oczekiwałbym szacunku czy też radości z usłyszenia Dobrej Nowiny. Staram się to robić w sposób najbardziej jak tylko mogę atrakcyjny. Nie dla poklasku i uznania, ale tak, by mogła Dobra Nowina trafić do jak największego grona ludzi. Tu można znaleźć uzasadnienie moje do prowadzenia bloga. Ucząc w szkole czy przy różnych innych okazjach coraz częściej spotykam się z oporem, a czasem nawet pogardą, kpiną czy szyderstwem przechodzącym czasem w nienawistny atak. Nie wiedziałem do końca dlaczego i po co ktoś atakuje kogoś mówiącego, że Bóg jest miłością. Nie nawołującego do walki (chyba, że z grzechem) ale do wspólnoty i pokoju dziś traktuje się jak wroga.

Dziś Jezus mówi, że to jest czynnk mówiący nam albo sprawdzający czy mówimy ewangelię. Jezusa prześladowali. Prawdziwa ewangelia rodzi sprzeciw. Dopiero wtedy możemy poznać czy rzeczywiście jesteśmy autetycznymi ewangelizatorami. Jezusem gardzili i skazali na śmierć. Chcę może być lepszy? Gdy głoszę Dobrą Nowinę, a ludzie w 100 % mi klaszczą to znaczy, że głoszę tylko siebie, a nie Jezusa. Nie lubię więc oklasków jak coś mówię, bo to mnie skupia na sobie, a nie na Jezusie. Dziś rodzi się często w kaznodziejach pokusa, by głosić Boga tak, by ludzie nam klaskali. Rodzi się pokusa, by nie powiedzieć czegoś niewygodnego, by się ode mnie nie odwrócili – najbliżsi czy uczniowie. Często łapię się na tym, że dla wygodny nie mam odwagi powiedzieć, że ktoś robi źle lub że to nie jest nauka Kościoła. Ile to razy złapałem się, że czegoś nie powiedziałem lub tak to przekazałem, by uczniowie nie mieli nic do mnie.

Sprawdzianem, że głoszę Jezusa jest odrzucenie. Gdy głosi się ewangelię to w ludziach rodzi się opór. Dlaczego? Bo tak było, gdy On chodził i mówił Dobrą Nowinę wśród swoich rodaków. Za to został nawet zabity… Boję się, że czasem chcę być (mam pokusę) bycia lepszym niż Jezus…