Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

Miałem w swoim życiu taki czas, a czasem nawet widzę,  że mi to zostało. W rozmowach ze znajomymi lub w ogóle z różnymi ludźmi na pytania dotyczące wiary, a szczególnie moralności tak jakby starałem się wygładzać Ewangelię, szczególnie wtedy, gdy musiałem mówić, że to grzech, że tak nie można. Powiem szczerze,  że nie chciałem tego tak nazywać, by nie stracić ich,  by może źle o mnie nie pomyśleli itd.  I gdy dziś czytam o Janie Chrzcicielu to aż włos mi się na głowie jeży (a ma co).  

Nie bał się wypomnieć Herodowi jego grzechu.  Nawet kosztem życia.  Nie, że mu znajomi z facebooka uciekną czy go zablokują. Nie, że na jego widok będą się ludzie odwracać.  Życiem zaryzykował. Najważniejsze było dla niego Słowo Boga. Nie bał się nazywać dobra dobrem, a zła złem.  Ponad wszystko i mimo wszystko.  Nie bał się,  bo wiedział, że Bóg jest z nim. Wiedział,  że to życie jest tylko tymczasowe. Mógł siedzieć cicho, wieść życie ciche i spokojne.  Mógł żyć długo i głosić pobożne treści.  Te treści jednak mogą nie mieć nic wspólnego z Dobrą Nowiną. Ewangelia to nie poklepywanie po ramieniu i mówienie „będzie dobrze „. Ewangelia to prawda, która może czasem zaboli.  Tak jak bolesny może być zabieg w szpitalu,  jak czyszczenie rany wodą utlenioną. Zaboli, ale będziemy żyli.  Dzisiaj często boimy się takiej Ewangelii. Sam widzę jak rodzi to opór również u mnie (tak często). Boimy się prawdy.  A z drugiej strony potrzebujemy radykalizmu.  Takiego „stracenia głowy ” dla Boga.  Przypomina mi się tu kazanie mojego współbrata, o. Jacka Aniszewskiego, chyba mojego ulubionego kaznodziei (zaraz po o. Adamie, bp. Rysiu i o. Pelanowskim), który użył takiego obrazu.

Dzisiaj ludzie mówią,  że wybierają Jezusa i in vitro,  Jezusa i eutanazje, Jezusa i aborcję, Jezusa i seks przedmałżeński itd.  Tymczasem chrześcijanin musi dokonać wyboru: Jezus lub in vitro,  Jezus lub aborcja, eutanazja,  Jezus lub życie bez sakramentu.  Dzisiaj my to wszystko stawiamy na równi. Jednak chrześcijaństwo to wybór Jezusa.  Tylko Jezusa.

Czy jesteś w stanie stracić głowę dla Jezusa?