Tagi

, , , , , , ,


Kościół dzisiaj wspomina w liturgii wszystkich wierzących w Chrystusa, którzy odeszli już z tego świata, a teraz przebywają w czyśćcu. Papież Benedykt XV w 1915 roku na specjalną prośbę opata-prymasa benedyktynów zezwolił, aby tego dnia każdy kapłan mógł odprawić trzy Msze święte: w intencji poleconej przez wiernych, za wszystkich wiernych zmarłych i według intencji Ojca Świętego. Zapraszam więc do trzech komentarzy do liturgii na trzy Msze.

LITURGIA SŁOWA

cropped-DSC_7312.jpgI MSZA

Boimy się śmierci. Uciekamy od niej. Dlaczego tak jest? Wielu ludzi w tym także wierzących w śmierci widzi koniec, przejście w nieznane czy strącenie do krainy przypominającej najgorszą wizję piekła. Czym jest rzeczywiście śmierć? Jak zwykle odpowiedź daje nam słowo Boże.

Na początku Hiob, ten który doświadcza niezwykłej samotności i pustki w swoim życiu składa wyznanie wiary. Jego słowa stają się jakby hymnem na cześć żyjącego Wybawiciela, który nie zostawi go samego. Siedzący na stercie gnoju wygląda jak trup, ale Pan sam przyjdzie, by go ożywić, okryć jego kości i sprawić, by przejrzał. W śmierci zobaczy życie, a tym samym zobaczy Boga samego. To samo wyraża zresztą refren psalmu, w którym każdy z nas może złożyć wyznanie wiary z dobroć Boga, który nie chce naszej zagłady.

Następnie Paweł, apostoł wskazuje nam na Jezusa, który jako pierwszy doświadcza zmartwychwstania. Skoro zmartwychwstaje to musi też umrzeć, a więc ma też w sobie doświadczenie śmierci. Jezus wyznacza nam nie tylko cel życia, ale również ścieżkę i to taką, którą sam przeszedł. W żadnym doświadczeniu życiowym nie jesteśmy sami. Jednak to też co dla nas wierzących jest najważniejsze to prawda, że ostatnie słowo nie należy do śmierci i naszej ludzkiej przemijalności, ale do Chrystusa, który śmierć zwyciężył i żyje pośród nas.

Śmierć sprawia, że nasze życie staje się doskonalsze, bo wtedy upodabniamy się jeszcze bardziej do Stwórcy – trwając wiecznie w Jego obecności. To jest ten moment na który powinien czekać każdy z nas. Jest to chwila, która nigdy się nie kończy. Jest to wieczne trwanie przy Tacie w Niebie. Najpiękniejsze jest też to, że to się już nigdy, ale nigdy nie skończy.

Dzisiejszy dzień zaprasza nas do modlitwy za naszych bliskich zmarłych, ale również do naszego osobistego wyznania wiary w życie wieczne. Chcemy się dziś modlić o radość życia przy Dobrym Ojcu do którego prowadzi nas Jezus.

cropped-DSC_01681.jpgII MSZA

Przez całe życie umieramy na różne sposoby: z miłości, zazdrości, tęsknoty, zawiści, lęku, strachu, troski, bólu czy szczęścia. W końcu jednak doświadczamy śmierci fizycznej. Śmierć wstrząsa nami, rani nas i staje się przekreśleniem tego wszystkiego, co dokonywaliśmy przez całe nasze życie. To jest wizja człowieka, który nie wierzy w życie wieczne.

Chrystus bowiem przychodząc na świat wszystko zmienia. On nie tylko przeszedł przez życie jak każdy z nas. On przeszedł przez śmierć do życia. Przez te trzy dni nie był widoczny, dotykalny czy słyszalny. I po tych trzech dniach pojawił się na nowo. Chciał nam przez to pokazać i udowodnić, że śmierć niczego nie przekreśla, a nawet daje więcej, bo czyni nas nieskończenie doskonałymi. Ta doskonałość wypływa z doświadczenia trwania na wieki i bez zmian przy Stwórcy.

Księga proroka Daniela zapewnia nas, że każdy zmartwychwstanie. Pokazany nam jest tu piękny obraz zbudzenia ze snu ku wiecznej chwale lub wiecznym potępieniu. Gwarancją chwały staje się bycie za życia sprawiedliwym. Myślę, że tu jest wyrażony obraz człowieczeństwa. Ten, kto za życia był dla człowieka człowiekiem nagrodę Bożą otrzyma.

Poprzeczkę podnosi święty Paweł w liście do Rzymian pisząc o geście zanurzenia nas dokonanym w momencie chrztu. Zanurzenie czyniące z człowieka chrześcijaninem prowadzi przez krzyż do zmartwychwstania. Chrzest zanurza nas w misterium życia Chrystusem i razem z Nim wynosi nas ku Jego chwale.

Ewangelia jak refren pokazuje myśl całego dzisiejszego dnia. Po pierwsze ostatnie słowo nie należy do śmierci, ale do Boga. Po drugie nasze zbawienie nie zależy od naszych wysiłków, zabiegania i starań. Zbawienie to dar, który daje mi Jezus. On jest w końcu Życiem i Zmartwychwstaniem. Droga do Nieba prowadzi tylko przez Niego i można nią przejść Tylko z Nim. Inaczej się po prostu nie da. Myśląc dziś o zmarłych i o naszej śmierci patrz na Jezusa i Jemu powierzaj swój los. On jest Życiem. On jest Zmartwychwstaniem.

cropped-21-Brian-Danaher2.jpgIII MSZA

Zwykło się mówić i opisywać życie jako drogę. Każda droga ma jakiś cel, czyli prowadzi gdzieś i oczywiście ma swój koniec. Życie człowieka też ma cel. Rodzimy się, dojrzewamy, rozwijamy do momentu, gdy przyjdzie nasz kres w postaci śmierci. Jako chrześcijanie, ludzie wierzący wiemy, że to nie jest jednak nasz koniec. Bardzo lubię te słowa z prefacji w czasie Mszy Świętej Pogrzebowej, które brzmią: życie nasze o Panie, zmienia się, ale się nie kończy. Śmierć to nie jest koniec to zmiana, czyli przejście do innej rzeczywistości. My jako ludzie wierzący oczywiście wiemy, że jest to przejście w najlepszym i jedynie oczekiwanym wariancie do Nieba.

Mimo, że wiemy i wierzymy, że Niebo to najlepsza rzecz, jaką dał na Bóg. Wiemy i wierzymy, że tam będziemy najbardziej szczęśliwymi ludźmi na świecie. Nic nam nie będzie potrzeba, bo będziemy w stałej i nigdy nie kończącej się rzeczywistości i obecności Boga. Szczyt pragnień. Mimo wszystko jednak przyzwyczajamy się jakoś naturalnie do tego ziemskie i co jest nietrwałe i szybko przemija. Przeżywamy straty i nie umiemy się często pogodzić z tym, że czegoś nie mamy. To nas gubi i sprawia, że często zapominamy o tym co wieczne. Tak przypominają mi się słowa z tej sławnej opowieści zapisanej w „Małym Księciu”: najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. To co najważniejsze i trwałe przygotował nam Bóg. Całe nasze życie powinno być nastawione w tylko w tym jednym kierunku jakim jest Niebo. Patrząc dziś na tajemnicę śmierci trzeba zobaczyć nie koniec czy stratę lub może nawet przegraną, ale właśnie przejście Boga, który jest naszym weselem i radością. I znów pojawia się pytanie: ale jak to zrobić? Bóg nas nie pozostawia samych i przez Ewangelię, którą dziś słyszymy od razu daje nam odpowiedź i wskazówkę.

Jezus dziś mówi do nas, że tylko On jest jedyną Drogą, Prawdą i Życiem. Dziś świat podaje nam wiele dróg i propozycji. Wielu jest dziś nauczycieli, którzy chcą nas prowadzić. Jednak tylko jedna Droga prowadzi do szczęścia. Tylko jedna Droga zaprowadzi nas do celu. Tą Drogą jest Jezus.

Dziś też jest wiele prawd. Przynajmniej tak nas uczą, że każdy ma swoją prawdę i według nie żyje. Nie wolno żadną miarą w tę prawdę ingerować. Jest jednak tak naprawdę jedna Prawda o nas i o naszym życiu. Prawda nie dla poklasku i przypodobania się nam. Prawda, która zaprowadzi nas do Domu Ojca i jest nią tylko Jezus.

Każdy też ma życie i żyje jak chce, ale prawdziwe życie osiągniemy tylko w Jezusie. To życie staje się wtedy nie na chwilę, ale jest wieczne. Tylko Jezus może być moim rzeczywistym sensem w życiu. On może być tym, kto moje może nędzne życie uczyni Niebem.