Tagi

, , , , , , , , , ,

Przyjęło się nam, że to my szukamy Boga. My mamy wierzyć i szukać dróg i to takich, które pozwolą nam Go znaleźć. Tymczasem  w tych przypowieściach widzimy inny obraz Boga. Boga, który gdy Mu się owieczka zgubi wychodzi i ją szuka lub gdy drachma (najmniejszy pieniążek) zaginie to będzie wszystko przeglądał, by ją odnaleźć. Boga. Znasz takiego Boga? Wierzysz w takiego Boga? Poznałeś Go takiego? Bo ja tak.

LITURGIA SŁOWA

Pisząc te słowa nie muszę szukać daleko. Nie muszę szukać wielkich czy małych świadectw zostawionych w świecie wirtualnym czy realnym. Wystarczy, że popatrzę na swoje życie i widzę w nim właśnie takiego Boga. Nie jestem idealny-wręcz przeciwnie. W swoim życiu popełniłem i popełniam wciąż wiele grzechów, pomyłek i niezbyt dobrych wyborów. To wszystko pozwoliło mi na spotkanie i poznanie właśnie takiego Boga.

Kiedy ucieka jedna mała owieczka to pasterz nie czeka, aż wróci. Co więcej zostawia te 99 dobrych i słuchających go i wychodzi na poszukiwanie. Nie jest mu łatwo, bo zagubiona owca skryła się. Nie poddaje się – dalej chodzi i szuka na pustyni, pośród skał, w rozpadlinach i pośród pustynnych dzikich krzaków. Nie boi się niebezpieczeństw, które mu grożą, a gdy ją znajdzie – urządza ucztę na całą okolicę.

Kiedy nagle brakuje jednej drachmy. Nie macha ręką i nie biadoli jak to źle. Urządza sprzątanie całego domu. I tak szuka aż znajdzie. Szuka wszędzie – w ciemnych kątach i tam gdzie promienie słońca nigdy nie dotarły. Radość ze znalezienia jest nie proporcjonalna do odnalezionej rzeczy. Znalezienie pieniążka kończy się mega wielką ucztą. Dla tej kobiety, która znalazła drachmę – to było całe życie. Dla Boga każdy się liczy, nawet ten najmniejszy w oczach ludzkich – dla Niego jest wszystkim.

Wiele razy w życiu tak się gubię, że nie mam już sił, by się podnieść. Tak odchodzę za daleko, że nie znam już drogi powrotu. Tak się zagalopuje, że nawet nie wiem jak daleko odszedłem. Zasługuję tym wszystkim na niepamięć i odrzucenie. Właśnie w takich momentach najbardziej czuje Jego obecność. Widzę jak to On – Dobry Bóg – nie czeka aż wrócę, ale sam wychodzi jako pierwszy, bierze mnie za rękę i mówi: wracamy do domu.