Tagi

, , , , , , ,

LITURGIA SŁOWA

Oto co znaczy „zarabiać”!
Nam się wydaje, że najważniejsze w życiu to jest dobrze zarabiać! Że najważniejsze to mieć jak najwięcej na koncie albo co lepszy samochód w garażu. A tym czasem najwięcej znaczy ten i najwięcej zarabia ten, kto oddaje wszystko co ma, kto ryzykuje wszystko to co ma najcenniejsze, bez reszty – do końca. To tracenie, by zyskać, oddawanie, by zainwestować, a sprawa ociera się o najważniejszy skarb – o niebo, o życie wieczne – czy można to zbanalizować?
Dziś w ewangelii usłyszeliśmy o panu, który wyruszył, by odebrać godność królewską. Ciekawą sprawą jest zachowanie sług, którzy otrzymali miny. Mina to jest wartość 100 denarów, czyli stu dniówek.
Przypatrzmy się temu jednemu ze sług, który w pewnym sensie jest obrazem każdego z nas. Tak jak każdy dostał jedną minę i tak jak pozostali zbuntował się – tylko różnica jest taka, że oni sprawę przemyśleli, a on w swoim uporze pozostał. Upór, który zrodził się z lęku. Bojąc się swego Pana, bierze ten pieniążek i zawija go w chustę.. W chustę zawiązywało się człowieka już nieżyjącego. Wykonany dół i zawinięta chusta są symbolem pogrzebania swojego życia i uczynienia z niego trupa. To umieranie za życia. Sługa przestaje być logiczny. Tak bardzo został sparaliżowany przez lęk, że wszystko co robi i co mówi staje się jakimś nielogicznym bełkotem słów i czynów.
Popatrzmy na siebie. Czy lęk przed życiem, przed popełnieniem błędów, że wycofujemy się z rzeczy, zadań, które nam zostały dane.
Czego on się boi ten sługa? Boi się swego Pana. To zły obraz o nim powoduje, że on panicznie się boi! A jak jest z nami? Jaki ja mam obraz Boga? Policjanta, sędziego, surowego dziadka, a może konduktora, który przyjdzie sprawdzić czy mam ważny bilet na życie. Kogoś groźnego i nie pozwalającego nam myśleć – tak jak to przedstawia najnowsza książka – Niezbędnik ateisty, dzieło współczesnych tzw. autorytetów polskiej sceny.
Jaki noszę w swoim sercu obraz Boga? Czy chrześcijaństwo, czy wiara to tylko system praw i nakazów, czy spotkanie z kimś kochającym i przebaczającym? Czy lęk przed Bogiem nie powoduje w nas, że czasem ta wiara jest taka oziębła, a czasem krucha jak trzcina na wietrze, lękliwa i przy pierwszej lepszej próbie nie zdaje egzaminu.

ZAPRASZAM NA MOJEGO OFICJALNEGO BLOGA

LINK