Tags

, , , , , , , , , , ,

(Łk 19,45-48)
Jezus wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej. Mówił do nich: Napisane jest: Mój dom będzie domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców. I nauczał codziennie w świątyni. Lecz arcykapłani i uczeni w Piśmie oraz przywódcy ludu czyhali na Jego życie. Tylko nie wiedzieli, co by mogli uczynić, cały lud bowiem słuchał Go z zapartym tchem.

Słuchając tego słowa przychodzi mi na myśl słowo skandal czy zgorszenie. Łatwo się gorszymy innymi, a sami nie widzimy tego co robimy. Tak trudno jest nam zobaczyć nasz grzech. Słyszałem niedawno historię o księdzu prawosławnym, który przyjechał do wspólnoty braci w Taize. Zapytany o to co jest największym skandalem w historii chrześcijaństwa odpowiedział – największym skandalem jestem ja sam! Żyjemy w czasach kiedy niemal codziennie mówi się o jakimś skandalu. Wydanie wiadomości, nowy numer czasopisma, nowinka bez skandalu – traci na znaczeniu, jest marnowaniem czasu, straconą złotówką wydaną na gazetę.
Niemal zwyczajem i codziennością jest wyciąganie i mówienie o skandalach w Kościele. Bez sprawdzenia czy to prawda czy nie zarzuca się nas informacjami o pedofilii czy podwójnym życiu duchowieństwa. W rozmowach z okazji różnych spotkań rodzinnych tematem naczelnym staje się bogactwo i życie w luksusie miejscowych duszpasterzy. Skandal pogania skandal. Wielu odchodzi z Kościoła tłumacząc się, że nie chce wierzyć i nie chce być w takiej wspólnocie, w której jest tyle skandali. Jak wierzyć więc – skoro ci, którzy mają nas prowadzić sami czasem stracili wzrok?

Trzeba też popatrzeć z drugiej strony i zobaczyć wielkie dzieło i świętość Kościoła – płynącą z mocy samego Boga. Dobro zawsze było i jest mniej widzialne, bo mniej błyszczy i nie wynosi się ponad głowy naszego widzenia i postrzegania świata i Kościoła. Trudniej je zobaczyć mimo iż jest go o wiele i to bardzo wiele więcej. Przychodzi mi tutaj na myśl słowa, które wypowiadam jako prezbiter celebrując Eucharystię – nie zważaj na nasze grzechy, lecz na wiarę swojego Kościoła.

Nie czas i nie miejsce na osądy i oceny tych, którzy zawinili. Nie mogę też nikogo przekreślić i powiedzieć, że zdrajca, że oszukał siebie i Kościół i Boga. Dlaczego? Bo nim sam wypowiem się o innym, trzeba bym popatrzył na siebie.
Jest jeszcze coś co jest bardziej skandaliczne niż mój grzech. Coś co przekracza ludzkie myślenie, co szokuje, co po ludzku nie logiczne… To Miłosierdzie Boże! Bóg jest największym skandalem w historii wszechświata! Tak jak On kocha – nikt nie kocha (bo to po ludzku bezsensowne. Tak jak On przebacza – nikt tak nie potrafi (bo ileż można). Taki jest Bóg, w którego wierzę!